Dane z USA mogą umocnić dolara
![]() |
Odrobienie części poniesionych podczas sesji przez amerykańskie indeksy po publikacji słabych danych o cotygodniowym bezrobociu (wzrost do 496 tys.), przełożyło się na nieznaczne osłabienie dolara podczas sesji azjatyckiej (kurs EUR/USD wzrósł w okolice 1,46), a także niewielkie umocnienie się złotego (do 3,98 zł za euro).
Początek handlu z udziałem Europejczyków przynosi powrót do mocniejszego dolara – o godz. 9:17 EUR/USD spada do 1,3560. Trudno się temu dziwić, skoro w agencyjnych wiadomosciach przewijają się newsy o nieformalnych wynikach inspekcji przedstawicieli Komisji Europejskiej w Atenach (obniżenie deficytu o 4 pkt. proc. w tym roku może być trudne), a Wall Street Journal spekuluje o tym, iż największe fundusze hedge zwiększają swoje pozycje przeciwko wspólnej walucie. Nie wykluczają nawet, iż intensyfikacja problemów wokół Grecji i innych krajów mogłaby sprowadzić notowania EUR/USD w okolice parytetu (!). Wczoraj też poznaliśmy raport, który pokazuje spadek zainteresowania europejskimi obligacjami.
Dzisiaj kluczowe będą dane o PKB w Wielkiej Brytanii (godz. 10:30) i USA (14:30), a także indeks Chicago PMI (15:45) i nastroje konsumenckie (godz. 15:55), oraz sprzedaż domów na rynku wtórnym (16:00). Dane o PKB w USA raczej nie zostaną zrewidowane do góry, co zresztą pokazuje prognoza (5,7 proc.), a oczekiwania, co do odczytów Chicago PMI i nastrojów konsumenckich są słabsze. To wszystko może doprowadzić do kolejnej fali umocnienia dolara w ślad za obawami o stan amerykańskiej gospodarki. Z kolei spadki euro będzie napędzać sytuacja wokół Grecji.
W takiej sytuacji złoty może powrócić w okolice 4 zł za euro. Wprawdzie dzisiaj poznaliśmy szczegóły lutowej projekcji inflacyjnej, a prezes Skrzypek przyznał w radiu, iż RPP będzie poważnie brać pod uwagę podwyżki stóp procentowych, to jednak trudno doszukać się tu jakiegoś impulsu dla złotego (zacieśnienie polityki monetarnej w pewnym momencie będzie oczywistością).
Podobne artykuły: | Polecamy: |





